Rozmowa z Bobbiem Trakselem
VPCT: Witaj Bobbie! Czy doszedłeś już do siebie po wyścigu Paryż-Roubaix?
Bobbie: No cóż, nie ukrywam że doznałem niezłego wstrząsu. To był ciężki dzień, przez cały czas wiatr wiał mi prosto w twarz, ale było fantastycznie.
VPCT: Jak potoczył się wyścig?
Bobbie: Byłem się w pierwszej 25 zaraz po Wallersie i wszystko wydawało się w porządku. Nieco później do mojej grupy dołączyło wielu kolarzy, a ja zostałem nieco w tyle. Być może miałem za dużo powietrza w oponach.
VPCT: Zadowolony?
Bobbie: Jasne! To był najlepszy wyścig na świecie!





























































